Opory przed jazdą na łyżwach

Przedstawię Wam moją historię. Spokojnie nie będzie długa. (tylko 3 kartki w brudnopisie 🙂 )

Jeden z sobotnich wieczorów wraz z moją dziewczyną spędzaliśmy u naszych znajomymi. Między rozmową, słuchaniem muzyki, przeglądaliśmy zdjęcia z wycieczki rowerowej, która miała miejsce w Pieninach, pod koniec jesieni, ale to nie pora na opis tej przygody, choć na pewno kiedyś ją opiszę.
Rozmawiając tak od słowa do słowa, weszliśmy na temat łyżew. Moja dziewczyna Martyna, niedawno kupiła sobie nowe łyżwy. W podobnej sytuacji była nasza gospodyni, Kinga. Dziewczyny bardzo chciały wypróbować swój nowy zakup, więc jednogłośnie postanowiliśmy się wybrać na lodowisku w następnym dniu . Ja jako, że nigdy nie jeździłem na łyżwach i mnie one nie pociągały, wzbraniałem się od tego pomysłu, rękami i nogami 🙂 Po długich namowach, widząc, że determinacja ich nie spada, złamałem się i zgodziłem zabrać się z nimi.

Łyżwy Martynki
Łyżwy Martynki

Nazajutrz, lekko podenerwowany, zastanawiając się czy to na pewno dobry pomysł, udaliśmy się do Kraków Areny, gdzie znajdowało się lodowisko. Widok sporych kolejek do kasy czy wypożyczalni, jeszcze bardziej mnie zniechęcały. Pomimo tego, widok tafli jak i ludzi uśmiechniętych na niej, sprawiał, że wewnątrz mnie po woli zmieniał się mój punkt widzenia. Po zakupie biletu oraz dobraniu łyżew, weszliśmy na lodowisko i od razu zaczęły padać komendy: łyżwy mogą być ciut większe ale najważniejsze by były mocno zawiązane przy kostce!

Już zasówam

Czułem się dziwnie i nie swojo, troszkę ponad ziemią, na śliskiej powierzchni. Po jednej stronie chwyciła mnie moja Martynka, a po drugiej Kinga. Dziwnie troszkę, bo to zawsze ja je prowadziłem, czy to w góry czy na trasie. Dziś to ja byłem ich uczniem. „Pochyl się do przodu i odpychaj nogami, raz jedną, raz drugą”. Padały komendy z obu stron. Zrobiliśmy dwa kółka. Kinga, w którymś momencie odskoczyła do swojego chłopaka. Ćwicząc z Martyną, z każdą minutą czułem się coraz lepiej. Zaskoczony z jaką łatwością mi to idzie, po trzecim okrążeniu, sam stawiłem czoła równowadze. Czułem się niesamowicie, patrząc na innych, jak się chwilami przewracali, ja wciąż dawałem radę. Moi przyjaciele, byli pod ogromnym wrażeniem, że tak szybko się nauczyłem. Po 30 minutach śmigałem między ludźmi 🙂
Taka moja dygresja do tej całej sytuacji. Jazda na łyżwach wcale nie jest trudna! Teraz kiedy to opisuje , stwierdzam, że cały pobyt na lodowisku ani przez chwilę się nie bałem. To niewątpliwie przyczyniło się do okiełznania tej dyscypliny. Podejrzewam duży wpływ ogólnej mojej dyspozycji fizycznej ( często biegam, jeżdżę na rowerze czy pływam).

PAMIĘTAJ! JAK CHCESZ SIĘ NAUCZYĆ JEŹDZIĆ NA ŁYŻWACH:
-NIE MYŚL O STRACHU.
-DOBRZE ZAWIĄŻ (NA MAKSA)ŁYŻWY PRZY KOSTCE
-NAUKĘ ZACZNIJ Z INSTRUKTOREM BĄDŹ ZE ZNAJOMYM
-WIERZ W TO, ŻE CI SIĘ UDA I JEST TO PROSTE .

 

Dziękuje za poświęcony czas przy wpisie „Opory przed jazdą na łyżwach”

Krzysiek

Skomentujesz?